Ś W I A T   w e d ł u g   G R A C Z A  -  'O C Y P E L'
zapytałem Olę (wiem że się powatrzam)), o to, co mogłoby się znajdować na tym wirtualnym kawałku, Ocypel jest tego wynikiem. zresztą poniższy teks jest jej autorstwa...
najwazniejsze zabudowania: buda psa... jadłożernia, kuchnia i domek kierownika...
O OCYPLU SŁÓW KILKA...

    "Skupiam się i wysilam tego ostatniego dnia... no i prawie wyszedł skup złomu" (teraz moja kolej Guru)...
    Postanowiliśmy sobie ze wspomnianym tutaj właścicielem tej stronki, że będzie na niej takie coś jak 'Ocypel'. I to coś jest właśnie w procesie tworzenia. Więc... skupiam się i wysilam...
Ocypel jako pojęcie funkcjonuje jednocześnie na dwóch płaszczyznach. Znaczenie dosłowne: wieś położona głęboko w Borach Tucholskich, wśród jezior i lasów bogatych w jeżyny, jagody, maliny i... szyszki. Od czasu do czasu jednak lasy te zapełniają się stadami istot, które... No właśnie. Przechodzimy tutaj do drugiego znaczenia słowa 'Ocypel', znaczenia metaforycznego tudzież przenośnego. Okazuje się bowiem, że Ocypel może przybierać tysiące znaczeń. Jakich? Dla mnie Ocypel to miejsce rodzenia się przyjaźni, odnajdywania radości, ale i... ciszy... Myślę, że Anioły czuwają nad Ocyplem - stąd w nim tyle dobra...
    I teraz to już mi się tylko wspominać chce. Niedobrze. Cofnij.
no przecież ze pieknie położona, a jakie jeziorko... oho.. ;-)     Jak mówiłam, Ocypel to pięknie położona wieś, jednak ośrodek rekolekcyjno-formacyjny werbistów położony jest na - skoro werbiści już tak to słowo lubią - takiej... kolonii... Krótko mówiąc, z wioski trzeba troszkę podreptać, by tam się dostać, ale przy odpowiedniej determinacji można ten odcinek pokonać w zastraszająco szybkim tempie (Ola wie). Gdy już jednak do ośrodka dotrzemy, spotka nas rzecz niespotykana (o losie!). Otóż.... znajdziemy tam kolejną kolonię (!!!)... kolonię rozumianą jako zbiorowisko młodych ludzi, którzy ciągną tam gromadami dzięki uprzejmości rodziców lub PKP, szukając... No właściwie to każdy czego innego (zdanie o głębokiej treści, wiem :-). Ja znalazłam tam przyjaciół, dużo, dużo śmiechu i... ciszę... (odkryłam też np. klaustrofobię, ale mniejsza o większość :-). Ooo znowu zaczynam wspominać. To chyba niedobrze.
    Nie mogę wspominać, bo by na tej stronce miejsca zabrakło. Tak... tyle wspomnień! Kiedy poznałyśmy Guru, naszego opiekuna o wówczas jeszcze bujnej pokręconej czuprynie (muszę to napisać, choć domyślam się, że ten fragment zostanie ocenzurowany i wycięty :P), nie spodziewałyśmy się, że brat Piotr na dłużej zagości w naszym życiu. Ale to chyba nie na temat, bo miałam o Ocyplu pisać. No ale co mi tam... Napiszę choć, ile radości Guru do tego Ocypla wniósł... Albo nie napiszę... bo jak można tyle uśmiechów zliczyć...?

    Przejdę może tymczasem do charakterystycznych punktów Ocypla. I tutaj można spokojnie wyznaczyć różne kategorie:
1. najgłośniejsze miejsce każdego dnia w południe - kaplica, zwana STODOŁĄ;
2. najbardziej tajemnicze i niedostępne miejsce - tzw. chałupa, czyli jaskinia smoka (ojca kierownika);
3. najbardziej śmierdzący pokój - pokój chłopców na samej górze w pawilonie drugim;
4. miejsce straconych nadziei - stołówka;
5. miejsce przegrywania zakładów sportowych - boisko do siatkówki;
6. miejsce nocnych wojaży - wiadukt

    Teraz, kiedy topografia Ocypla stała się bliska nawet dla przeciętnego nieocyplowicza, można przejść do przedstawienia obowiązującej tam hierarchii. Jest to kwestia szczególnie trudna, więc czytelnicy tego tekstu proszeni są o szczególną uwagę. Tak, w Ocyplu, podobnie jak w każdym stadzie tudzież kolonii, obowiązuje pewna hierarchia i nie ma właściwie (podkreślam - właściwie) sposobu, żeby została ona zaburzona. Na czele hierarchii stoi oczywiście ojciec, tudzież brat kierownik. Swoje funkcje ustawodawczo-wykonawcze łączy jednak z pewną osobą, która każdy zna jako siostrę Justynę. Niżej w hierarchii stoją opiekunowie, grupa niezwykle interesująca, w której każdego roku wyróżnić można nietuzinkowe, charakterystyczne osobniki. Ich funkcje również są różnorodne - jedni skupiają się na czynnościach budzących, inni natomiast swoje prawdziwe powołanie odnajdują w usypianiu. Są także tacy, którzy szczycą się np. wyjątkowym zmysłem estetycznym (komisja sprzątająca).
STODOŁA: czyli pomieszczenie do wszystkiego...
ten piekny domeczek po prawej stronie to jaskinia kierownika...
tak.. a to jest właśnie jadłożernia z bliska...
miejsce pracy uzurpatora RATOWNIKA...     Warto przy okazji zwrócić uwagę na zjawisko, które w Ocyplu pojawiło się ostatnio - uzurpatorstwo. Osoba uzurpatora (np. pan ratownik) próbuje zdobyć jak najwyższą pozycję w społeczności ocyplowskiej poprzez nieakceptowane przez tę kolonijną społeczność zabiegi. Wróćmy jednak do hierarchii. Jakby to powiedział mój geograf, dalej nie ma długo, długo nic, potem jest ameba, a dopiero za nią my - uczestnicy. Trudno nie przyznać, że tworzymy szczególną grupę. Trudno nas jednocześnie scharakteryzować, choć warto pamiętać o szczególnych postaciach, które dominowały w życiu plotkarskim Ocypla.
    Jednym z ważniejszych obowiązków uczestnika, oprócz standardowych zobowiązań dotyczących szeroko pojętego bezpieczeństwa, znajduje się uśmiech. niejaka zgraja wychowawców pomieszana z podopiecznymi... Tym zadaniem przejęłyśmy się z Nóżką na wskroś (chociaż jednym, jakby to określili ci bardziej krytyczni opiekunowie).
    Ale nie o nas - tzn. przytrzaskach - pisać zamierzałam. Myślę, że warto się zamiast tego zająć inną problematyką - opisaniem tego, co zajmuje nieprzeciętnego (bo w Ocyplu ludzi przeciętnych nie ma.. a jak!) ocyplowicza w godzinach 7:30 - 22:00. Zazwyczaj ta 'spodzianka... albo i nie...' przybiera jak najbardziej spodziewane formy. Wspomniana wcześniej stodoła wypełnia się po brzegi w południe, po wcześniejszym wypucowaniu zakamarków naszych pokoi. Podczas mszy stodoła krzyczy - zazwyczaj, bowiem zdarzają się upośledzone muzycznie turnusy. Osobnik łączący funkcję grajka i opiekuna dzielnie próbuje porwać młodzież do wspólnych śpiewów... Niejednokrotnie a oto jedna z dwóch chałupek w której zamieszkują 'obcy' przybywający tłumnie na 10-cio dniowe turnusy... - z niezwykłym skutkiem... Opuszczające kaplicę stado kieruje się następnie do stołówki, gdzie spożywa przepyszny obiad. Nieliczne przypadki niespożycia posiłku związane są najczęściej z:
1. próbami zbudowania idealnej sylwetki na wieczorną dyskotekę
2. opowieściami siedzącego obok opiekuna o sposobie przyrządzania np. kotletów rybnych
3. w przypadku stolików męskich, w których zdobycie pożywienia następuje na zasadzie 'kto pierwszy, ten lepszy' - spóźniony zapłon, czyli - 'mięsa już nie ma'

zajęcia popołudniowe w 'kupie' - opiekunowie z 'obcymi'...     Popołudniami organizowane są różnorodne zajęcia. Ciekawym zjawiskiem jest wychodzenie 'na miasto', ostatnio coraz częściej zastępowane semantycznie poprawnym określeniem 'na wiochę'. Wśród innych atrakcji odnaleźć można: plażowanie, zajęcia sportowe czy tzw. 'gry i pląsy'. Główną atrakcją wieczorów są natomiast dyskoteki. Ważniejsze jednak zdaje się wcześniejsze przygotowanie, polegające na dobraniu odpowiedniego stroju i, w przypadku dziewcząt, 'maski'. Na dyskotekach następuje 'integracja obozu'.
    Podejrzewam, że większość drogich czytelników nie dotarła do tego akapitu, więc z czystym sumieniem mogę napisać już coś osobistego...
    Ocypel to i śmiech i cisza.... Naprawdę... Czasami trudno uwierzyć, że w tym gwarze można ją znaleźć... Nie oddałabym żadnej chwili spędzonej na tych piaskach - nawet tych, kiedy było mi smutno, bo one też mają swój sens... No i moja największa radość - ludzie, których tam poznałam. Teraz rozsiani po całej Polsce.. ba...! po całym świecie... Myślę, że przyjaciele... więc może tak zakończę te rozważania o Ocyplu... Dziękując za Ocypel i za te wszystkie wspomnienia (już wy wiecie jakie!) i za to wszystko, co wnieśliście do mojego życia... no to... niech was kochają ANIOŁY...

Ola :-)

opiekunowie z turnusu młodzieżowego 2003r.
no a tak żeśmy się cieszyli kiedy wyjechali z wakacji nasi podopieczni ;-)
    No tak, co by tu nie powiedzieć ładnie to wszystko wygląda spoglądając z perspektywy uczestnika... Ale z drugiej strony nie jest też źle ;-), a nawet bym powiedział że bardzo dobrze - chociaż zdecydownie inaczej. Szczególnie można się o tym przekonać, jeśli ktoś ma okazje zajmować tam w różnymi rzeczami... Jednak, kiedy człowiek siedzi tam kilka turnusów, to przynajmnej ja, poczułem się'zmachany'... co nie oznacza że chciałem szybko opuścić to miejsce. Poprostu wolałem tam posiedzieć w samotności. Oczywiście nie chciał bym tym stwierdzeniem nikogo odstraszyć od tego przepięknego miejsca. Więc może do zobaczenia w Ocyplu w 2007 roku ;-).

dla tych bardziej zainteresowanych powyższym tematem podaje kontakt do Referatu Misyjnego w Pieniężnie:
→ tel. (0-55) 242 92 43
→ e-mail: refermis@post.pl

gratrzu
Ś W I A T   w e d ł u g    G R A C Z A   -  'O C Y P E L'