Ś W I A T   w e d ł u g   G R A C Z A  -  'CLUB COLOMBIA 12'

TAM GDZIE NIEBO ŁĄCZY SIĘ Z ZIEMIĄ

Tak od jakiegoś czasu zabieram się do dania jakiegoś znaku życia. Dobrą okazją były Święta Bożego Narodzenia, czy też początek nowego roku. Biorąc jednak pod uwagę poślizgnięcia czasowe, nie tylko myślę tu o zmianie czasu, ale i drodze jaką muszą przebyć te listy ode mnie do Was, zastanawiam się czy jeszcze życzyć Bożego Narodzenia i szczęśliwego Nowego Roku czy już Zmartwychwstania Pańskiego.

Jestem akurat między tymi dwoma wydarzeniami (właściwie to już bliżej Wielkiego Tygodnia), trochę więc zwolniając tempo, mogę zabrać się do napisania czegokolwiek, bo za chwilę to znowu trzeba będzie biegać przygotowując uroczystości Paschalne, napisania czegoś, co mogło by dać jakiś obraz sytuacji i pracy wykonywanej obecnie prze ze mnie. Żeby nie przedłużać...

Dagua - mogę powiedzieć że to typowa, niewielka miejscowość - model miasteczka kolumbijskiego zamieszkiwanego przez jakieś 12-15tyś. osób i jak to tu bywa przedstawicieli wielu ras - indianie, afroamerykanie, latynosi, biali i przeróżne ich mieszanki. Daje to często niesamowity obraz dla kogoś kto sie wychował w środkowej Europie, gdzie tyko czasami można było spotkać studentów z innych części świata (...). Ale dlaczego to niebo i ta ziemia, i do tego stykające się...

Idea; Przyniosły ją nieodłączna dla tego miejsca wieczorna bryza i łyk kolumbijskiej czarnej kawy w chwili wytchnienia na tarasie po dniu pracy. Spoglądając w kubek - jak w czarnej dziurze, patrząc na niebo - czarno, ale z milionem gwiazd; w taką noc jak dziś nie odróżnia się horyzontu i nie zauważa, gdzie jeszcze niebo, a gdzie już góry (czy też na odwrót...) gdzie gwiazdy a gdzie światła rozrzuconych na zboczach domów. Wychowałem się na terenie prawie zupełnie równym, wiec ciągle wprawiają mnie w zachwyt góry, których w tym pięknym kraju nie brakuje. Mają tu przecież aż trzy pasma Andów (tu mamy Cardylierę zachodnią).

I otwierając każdego ranka oczy dziękuję Bogu że robi takie prezenty, pozwala pracować w miejscach wprawiających w ciągły zachwyt...

Właśnie, schodząc bardziej na ziemię - Dagua, tu mamy dwa kościoły i jedną kaplice. Ale najwięcej radości sprawia to, iż do tej parafii 'dołożono' przeszło 40 wiosek - przeróżnych - dużych, małych; do niektórych można dojechać samochodem, do innych za pomocą czworonogów (koń lub muł), jeszcze gdzie indziej tylko pieszo. Czasem aż zadziwia w jakich miejscach żyją ludzie, gdzieś wysoko, wysoko, gdzie prowadzi tylko biedna, wąziutka, zabłocona ścieżyna, na której ciężko wyminąć się z drugą osobą (lub jucznym czworonogiem) i większość tego zatopione w selvie (tutejszy las tropikalny).

Jest tez parca z Colegio gdzie sprawujemy opiekę duchową nad przeszło 400 osobową grupa urwisów, które zawsze czegoś chcą, zadają tysiące pytań i to niekoniecznie związanych z religią. Są ciekawi wszystkiego, a najbardziej to się dziwią jak to można mówić w takim dziwnym języku jak polski, którego słowa wydają im się niemożliwe do powtórzenia. Ludzie tu są mili, przyjaźni (to tak w skrócie...) żyją głównie z uprawy ziemi, wydzierając górom każdy skrawek który nadaje się pod zasiew i z hodowli bydła.

No i oczywiście należy tu dodać iż Dagua w tym regionie (Valle de Cauca), a właściwie i w całej Kolumbii jest uważana za stolicę PIŃI - znaczy się ananasa.

Tak więc serdecznie pozdrawiam wszytkich z tego pięknego zakątka, przygotowując się do Świąt Zmartwychwstania Pańskiego. Niech Zmartwychwstały obdarzy Was wszelkimi potrzebnymi łaskami.
Szczęść Boże.

copyright © gratrzu 2006-IV;