To moze najpierw zyczenia Wielkanocne
niech ten specjalny dzien tak radosny poprzedzony medytacja Triduum
Paschalnego pobudzala nas do dawania swiadectwa ze Jezus
zmartwychwstal... ze zyje miedzy nami
to tak moze w klimacie Wielkiego tygodnia
ja bym to nazwal tygodniem chodzonym ;-)
przynajmniej dla tych ktorzy uczestnicza w obrzedach
bo wielu traktuje tez ten czas jako wakacje i czas wypoczynku na plazy
a mianowicie zaczyna sie wszystko w Niedziele Palmowa wielka procesja z palmami,
osiolkiem, apostolami i oczywiscie Jezusem (w zeszlym roku to osiolek
sie zatrzymal w pewny momencie i Jesus musial kontynuowac pieszo ;-) - ale takie juz sa osiolki
poswiecone palmy maja tu znaczenie prawie magiczne (niestety) chociaz pracujemy nad tym zeby to zmienic... i nadac temu wymiara kompromisu jaki zawieramy z Jezusem...
poniedzialek, wtorek, sroda to obchody triduum dla dzieciakow i
mlodzierzy... takie tlumaczenie dodatkowe przez inscenizacje, filmy,
rysowanie, granie, by sie wciagneli bardziej w klimat nadchodzacych
dni..
czwarek to juz sie zaczyna robic powaznie... Msza Ostatniej Wieczerzy z
obecnymi apostolami ktorym trzeba bylo umyc nogi i noca inscenizacja
pojmania Jezusa z procesja przez cale miasteczko... dzien ten konczy
sie adoracja trwajaca do polnocy..
piatek to od samego rana przygotowania do Drogi Drzyzowej ktora tego
roku wyruszyla z malym poslizgiem o 9 rano, wszystko to
oczywiscie z aktorami na zywo kluczac po uliczkach naszego
miasteczka jakies 4 godziny...
po poludniu adoracja Krzyza
wieczorem rozwazanie ostatnich slow Jezusa na krzyzu (sermon de
siete palabras), po tym, zdjecie z krzyza i procesja z grobem (takie
cos w rodzaju trumny oszklonej), Maryja Bolejaca, Sw Janem etc.
sobota to dzien ciszy az do godziny 5 gdzie w jednym z kosciolow zbieraja sie kobiety aby towazyszyc Maryi w jej smutku i bolu..
noca wszyscy zbieraja sie przy kosciolach i kaplicach aby uczestniczyc w
przygotowaniu wigilii zmartwychwstania z poswieceniem ognia, wody, cala
liturgia slowa i Msza..
wszystko konczy sie okolo polnocy ostatnia juz, WIELKA PROCESJA pelna
radosci, spiewu, halasu syren i muzyki na czesc Chrystusa
Zmartwychwstalego....
jednego tylko mi zabraklo tego roku... sniadania wielkanocnego, malowanych jajek no i oczywiscie mazurka mojej mamy....
z pozdrowieniami
pewnie tu juz nikt nie zaglada, ja tez nie, ale moze...
nawet sobie nie wyobrazalem jaka radosc moze dac czlowiekowi sliwka
wczekoladzie ´hecha en Polonia´ albo jak to
mowia´made in Poland´ y pierniki torunskie ale
takie naprawdedobre, wielkie... mnajam
a wziely sie w kolumbii z kanady..
bo tak sie zdarzylo ze wczoraj w Cali ochrzcilem malego
SebastianaAndrzeja ktorego tata jest polak a mama kolumbijka. mieszkaja
wkanadzie, przyjechali w odwiedziny wiec przy okazji
ochrzcilidzieciaka...
no i tez fajnie bylo pogadac po polsku z kims
´niezrzeszonym´...
tak mi sie jeszcze przypomnialo ze sobie zdalem ostatnio sprawe z
tegoze pracuje na parafii ktora napraaaawde jest duza, chociaz sie
niewydaje
a mianowicie zeby odprawic dwie msze w naszych wspolnotach musialem
przejechac motorem przeszlo 80 km
bez komentarza...
z pozdrowieniami
...jak to mowia nadzieja to takie owo ktore sie traci
nakoncu...
wiec ja jeszcze ja mam w zwiazku z ta strona, dlatego kilka
linkowpozmienianych i ukaktualnione wiadomosci prasowe...
a dzieje sie tu ostatnio w polityce i w konflikcie wewnetrznym i ma
toduzy w plyw na zycie przecietnego kolumbijczyka jak i
obcokrajowcaprzebywajacego w tym kraju.
wiec dla tych co sie interesuja po prawej stronie notki prasowe, i
polewej tez cos ciekawego -> TIERRALATINA
z pozdrowieniami
w sumie nie to zebym sie uzalal, ale jak mnie
taknietkorzypytaja co sie tu dziej to czemu by nie pochwalic sie ze
przeslo 3miesiace probojemy funkcjonowac bez samochodu...
najbardziej to mnie cieszy (trafia) jak tak czasami ze trzy
razydziennie zmokne dojezdzajac motorem na wiochy...
i nie to zebym ja cos z nim zrobil, tylko taki jeden pan ktoregonazywam
dziadkiem... i niektorzy nawet chyba w to wierza ze nim jest...
cale szczescie ze nikomu sie nic nie stalo... samochod do kasacji
byposzedl gdyby nie przekrety tutejsze..
w warsztacie chca zarobic wiec zaczeli go naprawiac i juz dochodza
dowartosci samochodu, cale szczescie ze chociaz ubezpieczony byl, ale
itak trzeba bedzie placic 10% za naprawe
z pozdrowieniami
tak jakos niepostrzezenie minal rok...
duzo by pisac.. ale ja tam leniwy do posania cos... co widac
nazalaczonejs tronie
powiem tylko, dla tych co sie nie zorientowali to bylem na wakacjach
wposlce, juz prawie o nich zapomnialem...
i dalej pracuje w tym samym miejscu, wiec adres aktualny... Dagua...itp
z takich ostatnich ciekawszych wiesci: boze narodzienie minelo
trocheinaczej niz zwykle, bo i przez pare dnie mieszkalo tu pietnascie
iwiecej osob...
nawet parafia zyskala przydomek WIEZY BABLE, bo byli tu wspolbracia
zIndonezji, Ghany i nawet jeden polak sie zapodzial (oprucz mnie)
PiotrKarolewski, ktory desesperacko oczekuje wizy do wenezueli...moze
sie Chavez zlituje i go wpusci... trza sie modlic i miec wiare...
po za tym to proboszcza nie ma, chata wolna od trzech miesiecy...
;-)chlopak ma wakacje i wroci w marcu... wiec wykozystuje czas na co
tylkosie da...oczywiscie w pozytywnym tego slowa znaczeniu... np
warsztaty formacyjnedla katechistow... maluje kosciol.. dach bede
naprawial... itp wmiedzyczasie oczywiscie jezdzac to do gory to na
dol... taka praca...
no to niech sie tam dobrze przygotowuja do swiat paschalnych...
juzzostalo tylko 30 dni... do roboty...
to do napisania....
z pozdrowieniami
rozwazamy najwazniejsze wydarzenia naszej wiary...
z tego tez powodu chce Wam wszystkim (jeszcze) odwiedzajacym te
stronezyczyc zaglebienia sie w te wielka, trudna, ale i piekna
tajemnicesmierci dla zycia...
jak to napisal Franek: Niech Zmartwychwstaly Chrystus przypomina,
zezawsze przychodzi radosc po smutku, laska po grzechu zycie po
smierci...
z pozdrowieniami
duzo wody uplynelo w Dagua (nasza rzeka) i wiele wydrzen
mialomiejsce w Dagua
a na stronie bez zmian... niedobrze, ale co zrobic jesli czas
uciekaprzez palce jak woda, czy suchy pustynny piasek
niedawno byla fiesta patronalna, z nowenna, procesja kazdego dnia
zjednego barrio /dzielnica/ do drugiego... z figura Maryi ktora
jesttutejsza patronka
u sasiadow ostatnio byla fajna impreza - festival muzyki andyjskiej
-piszac to slucham sobie wlasnie jedna ze zdobyczy;
spotkanieprzeciekawe z uczestnikami nie tylko z kolumbii, ale z
Ekwadoru, Chile,Bolivii, Peru; wiec bylo czym uszy i oczy nacieszyc, bo
nie tylkozespoly muzyczne ale i taneczne braly udzial;(a tu troche
informacji funqueremal
dla tych co znajahiszpanski)
jak by co to pozdrawiam i moze jakies zdjecia poszukam co by dorzucicdo
galerii
w bogocie dalej zimno
ale w sumie to nie o tym chcialem... tylko ze dzisiaj (data
powyzej)Kolumbia obchodzi swieto narodowe
a co do tych informacji prasowych, to tu sie dzieja tez dobre
rzeczy...tylko nie wiem czemu ciagle pisza za granica /znaczy po
polsku/ o tych'mniej dobrych'oczywiscie z pozdrowieniami
zimno mi... nie powiem jak(...) ale strasznie
jakos tak dziwnym trafem znalazlem sie znowu w Bogocie, ale tylko na
2tygodnie na szczescie...
komus sie tu przypomnialo ze mam zaleglu kurs inkulturacji... jak
tomowia lepiej pozno niz wcale (albo lepiej wcale niz nigdy...)
wiec sobie tak slucham tego wszystkiego co juz prawie wiem o tympieknym
kraju, poczawszy od historii przez sytuacje polityczna,ekonomiczna i
spoleczna...
z pozdrowieniami
odbyla sie przeprowadzka, nie tylko zmiana miejsca, ale iadresu
jak to zostalo skomentowane "no tak.... wiedzialam ze tak to
sieskonczy..." - www.piotrgracz.com - tak to
jestteraz nowy dares
serwis na republice nie bedzie juz uzupelniany pozostanie
tylkoinformacja o przenosinach, wiec pewno za jakies pol roku go
skasuja.
ramka po prawej to na razie proby zrobienia czegos... zobaczymy
jakwypadnie....
z pozdrowieniami
tak mi sie jakos zebralo... nie to zebym czytal wpisy z
ksiegigosci i sie nimi sugerowal...
po prostu mnie natchnelo na trzynascie... wybaczcie ;-)
i dla tych co uzywaja IE - potwora Microsoftu - jesli cos
wygladabrzydko to nie moja wina, bo ja juz nie mam sily poprawiac
tychwszystkich marginesow... po prostu czas zmienic
przegladarke...pozdrawiam
to ja tam cos dorzucilem (pod 12stka - to dla
slabszych),troche spoznone, bo w moich zapiskach to to ono mialo date z
marca...no ale co sie odwlecze to nie uciesze...
pozdrawiam
palmowo tu ostatnio... w sobote i niedziele swiecilem palmy
7(slownie: siedem) razy... chyba mi sie bedzie dzisiaj snilo
nazielono.... dobrze ze choc Gonzalo Restrepo, biskup znaczy
sie,przyjechal nam conieco poswiecic, zawsze to bylo jeden raz miniej
dokropienia...
tak wogole to nie jestem taki leniwy jak by sie wydawalo, bo mam juz
odjakiegos czasu przygotowana nowa galerie z przeszlo 250
zdjeciami(przeszlo 30Mb), ale przez modem to samobojstow a do tego
muszeposzukac jakiegos serwera...
wiec to ja bym chcial powiedziec byscie tam przezywali dobrze tenWIELKI
TYDZIEN...
trzeba to dobrze przemedytowac... ja zaczynam jutro rano odwiezienia...
ojo... ale ten czas leci... juz i po swietach, sie
namanarodzilo Dzieciateczko ;-)
tak, nawet tutaj... no bo niby w czym mialo by byc gorsze to miejsce
odmarnego Betlejem...
dzieki za wszelkie zyczenia; do tych co nie dotarlem ze slowem pisanymi
do wszystkich staralem sie dotrzec z modlitwa...
cos tam jest nowego w zakladkach... pozdrawiam i dosiego roku (jak
tokiedys mowili ;-)
donoszą, o czym mozna sie przekonac obok, ze mnie opisali...
i tak oto swiat wirtualny przedostal sie do rzeczywistego ;-)
a ta drobna podmiana zdjecia to zapewne dlazmylenia
przeciwnika
na zdjeciu oczywiscie Krzychu Pipa - dla tych nie wtajemniczonych -
irzeczywiscie w swoim mieszkaniu w Bogocie ;-)
a poza tematem, to jakos zyje sobie dalej, pani od hiszpanskiego
siezneca nade mna ile tylko moze... no i ja jej na to pozwalam,
obyprzynioslo to skutki. jeszcze jakie 10 dni
pozdrawiam
to ja znowu zmienilem miejsce pobytu, tak to juz jest z
tymiktorzy zaczynaja prace, przenosic... przenosic...
no ale co tam, tym razem to w sumie i ja chcialem, bo to jezyk
bededoszlifowywal w Bogocie
no fajne miasto, tylko czemu tu tak zimno...
ale juz tez wiem co bede robil po zakonczeniu kursu... parafia wgorach,
ale cieplych i to na wybrzezu Pacyfiku...
bylo troche pradu w dzien, wiec dorzucilem garlerie z Bogoty
zapraszam
i oczywiscie pozdrawiam
no tak dosc dawno mnie tu nie bylo, jak sie tak czlek
zabiegato i czasem nie zauwazy jak to szybko czas biegnie. to tu, to
tam... unas sie swietowanie we wiosce dawno zakonczylo... cos tam
skorbne pewnoo tym i kilka zdjec wrzuce w najblizszym czasie;
i tak jakos mi sie przypomnialo ze to juz rok chyba jak siedze w
tympieknym kraju...
pozdrawiam z daleka
jestesmy w toku przygotowan do fiesty patronalnej
św.Bartlomieja, duzo zajec, no i biskup przyplynie z tej okazji na
kilkadni
pojawilo sie cos nowego - '9'...
niektore linki nadal nie dzialaja, Minix ma wakacje i nie daje
znakuzycia, no coz poczekamy
z pozdrowieniami
no u mnie jak na razie wszystko w miare dobrze idzie....
i dziala juz '8'...
za to siadly niektore inne linki - ale to z przyczyn niezaleznych,
boczesc materialu znajduje sie na innym serwerze
z pozdrowieniami
tak... wiec jestem na wsi - Murindó nad
rzekaAtrato... organizujemy sie tu powoli (znaczy wspolbrat Indyjczyk i
ja),bo przez pol roku nikt na zbyt dlugo nie zagladal do tego domu;
jest radosc, bo po przeszlo tygodniowej nieobecnosci wrocil prad
donaszej wioski... oczywiscie tylko gosci tu wieczorem... ale
towystarcza... co by nawiazac kontakt ze swiatem, podladowac baterie
izachlodzic zamrazarke na caly nastepny dzien...
plany na razie takie, ze zostaje tu do konca wrzesnia;
co by tu jeszcze... no wlasnie sie przygotowujemy do MB z
goryCarmel..(jak by ktos mial pomysl na kazanie odpustowe to sie
polecam boprzyjdzie mi chyba wyglosic dwa na wioskach gdzie obchodza
odpust..), apozniej swieto patronalne, wiec jest co robic...
a tak wogole to pozdrawiam i dziala juz '7'
no to sie troche wydarzylo ostatnio
w koncu udalo mi sie zobaczyc troche kraju, jeden z naszych
wspolbracimial sluby wieczyste, wiec byla okazja zeby sie troche
przejechac,poogladac;
Oscar - ten od slubow pochodzi z EL Banco Magdalena (costa
Atlantica),mamy tam parafie, ale niestety jeszcze tylko przez dwa
tygodnie, bowymyslili sobie ze chca tam utworzyc nowa diecezje, wiec po
dobrzezrobionej robocie Verbisci sie z tamtad wynosza;
procz El Banco zahaczylismy jeszcze o Santa Marta i Cartagene...
ladnemiejsca
i w koncu sie wykapalem w Morzu Karaibskim ;-)
ostatniego tygodnia to zesmy sie poskupiali cala prowincja
narekolekcjach - okolice jak w Bieszczadach ;-) - i nawet krowy
naszeeuropejskie, takie czarno-biale... po prostu swojskie klimaty;
jakby co to za kilka chwil powinna dzialac "7" w Clubie Colombia
z pozdrowieniami
no i zakonczylo mi sie kurs na EAFIT-cie, i co ja biedny
terazbede robil... poczekam sobie kilka dni to sie pewno mna
zainteresuja...
no zartowalem oczywiscie, zajec to mam troche, bo przeciez i samemu
sieuczyc trzeba, bo jak by nie patrzec jezyk to nie tylko sprawa
szkoly(no moze na poczatku)... ale pozniej to bardziej chyba ulicy ;-)
z pozdrowieniami z daleka
wczoraj bylo swieto wielkie w Pienieznie, zapewne duzo
radosci- i siedmiu przestraszonych, do ktorych ten fakt bedzie zapewne
dlugodocieral ;-)....
ja moge zapewnic o pamieci w rozmowach z SZEFEM...
i tez pamietam o tych co rok temu byli przestraszeni....
nowosci w STREFIE...
z pozdrowieniami z daleka
Swieta byly, a wiersz zostal...
Zdjęcie z Krzyża
Rozmaite zdjęcia z krzyża bywają,
na przykład:
zdjęcie z krzyża samotności
Ktoś cię nagle odnajdzie, ugości
mówi na ty, jak w Kanie zatańczy,
doda miodu, ujmie szarańczy
Albo:
zdjęcie z krzyża choroby
Wstajesz z łoża jak Dawid młody---
I już jesteś do pracy gotowy,
gotów guza nabić Goliatowi
Ale są takie krzyże ogromne,
gdy kochając --- za innych się kona---
To z nich spada się, jak grona wyborne---
w Matki Bożej otwarte ramiona
Jan Twardowski
wedlug mnie ten pan zawsze dobrze pisal ;-)

copyright © gratrzu 2004/2006